Wpisana w Gorzów





basia
nasza Basia kochana


Baśka


Kiedyś wojowała wędką,
Teraz (chociaż waga ciężka)
Stawia kreski delikatnie
Jakby piórka miała w rękach


Jeszcze trochę, jeszcze chwila
Przyjdzie pora na obrazy,
Że opadnie wszystkim szczęka.
Jest więc dzisiaj o czym marzyć

/Marek Lobo Wojciechowski/


wrota


Mnie szczęka opadła. Zobaczyłam znowu Gorzów Wlkp., który jako rodowita Gorzowianka oglądałam wiele lat temu , patrząc z perspektywy wzrostu kilkuletniego dziecka. Nie tylko Basia jest "wpisana w Gorzów", ja na pewno też i wiele innych osób, niekoniecznie urodzonych w tym mieście, ale tych, którzy Gorzów Wlkp. wybrali jako swoją przystań. Bo przecież wybór jest zawsze. Basia maluje swoje akwarele patrząc na stare pocztówki, które też często oglądam, bo z wiekiem człowiek staje się bardziej sentymentalny.


teatralna


Zachwyciło mnie wiele obrazów, ale chyba najbardziej ten przedstawiający dekoracyjny mur w stylu neogotyckim wybudowany w latach 90-tych XIX wieku na rogu ul. Teatralnej i Cichońskiego z pnącym się wysoko bluszczem pospolitym. Na pewno bardzo dobrym pomysłem jest napisanie na obrazie adresu namalowanego obiektu. Często dziwimy się, że przecież tyle razy przechodziliśmy tamtędy i nie zauważaliśmy tych regionalnych perełek architektury-niby zwykłych kamienic, często ciekawie zwieńczonych. Dzięki Basi możemy pójść tam jeszcze raz, ale już inaczej, może nie spiesząc się? Warto przystanąć, tak jak ja kilka dni temu, wychodząc ze sklepu na ul. Mickiewicza. Urzekły mnie nawet cegły odsłonięte przez odpadający tynk w tych wyjątkowych kamienicach, bo czasami to, co dla jednego jest brzydotą, innego może wprawić w zachwyt.


Ulica w Gorzowie

Przy niej mój dom
Ma skórę zdartą do kości.
Strupieszały tynk opada na chodnik (_)

/Łucja Fornalczyk-Fice/


basiaa


Na wernisażu Basia zadziwiła mnie swoim wyglądem. Pierwszy raz widziałam Ją w tak eleganckim ubraniu. Basi na pewno nie chcę zaszufladkować, ale uważam, że ma ciekawy, taki "artystyczny" sposób ubierania się, a jak założy korale zrobione z dużych skorupek orzechów włoskich i okulary w grubych oprawach, to we mnie budzi podziw, no bo jest sobą. To, co na zewnątrz pokazuje, jest chyba zgodne z Jej wnętrzem. Gdyby nie warkocze (bo fryzurę pozostawiła w tym dniu "swoją"), chyba miałabym problem z rozpoznaniem znanej mi przecież koleżanki z gorzowskiego RSTK. Gdy weszłam do klubu, spokojnie dekorowała stół, bez śladu stresu przed otwarciem wystawy. Czyżby już rutyniara?


gien
Gieniu Konieczny też przyszedł


Jeszcze jedno mnie zaskoczyło. Przyszło wiele osób, myślę, że z sympatii do Basi, której chyba nie da się nie lubić. To miłe mieć liczne grono przyjaciół, znajomych i sympatyków swojego talentu


roman
z Romanem Wojciechowskim


Z folderu dowiedziałam się, że kiedyś zwyciężała w wielu konkursach wędkarskich, krajowych i zagranicznych. Być Mistrzynią Polski Kobiet i to dwukrotnie, to nie lada wyczyn. Ludzie sukcesu to często właśnie tacy, którzy realizują się w wielu przedsięwzięciach. Basia, zakochana w swoim mieście, brała z powodzeniem kilka razy udział w konkursach literackich, m.in. w międzynarodowym "Gorzów w mojej pamięci" czy "Ludzie listy piszą". A że ma dobre i duże serce, opiekuje się okaleczonymi przez ludzi zwierzętami. Na pewno nie robi tego dla rozgłosu, tylko z wielkiej dobroci do wszystkich żywych istot.


scena
Ferdynand Głodzik, Barbara Pala, Krystyna Caban, Łucja Fornalczyk-Fice, Łukasz Reks, Czesław Ganda i Barbara Latoszek


Uważam, że trafnym pomysłem Czesława Gandy było ubarwienie wernisażu poezją i piosenką. Członkowie gorzowskiego RSTK podarowali swojej koleżance to, co napisali kiedyś, a w tym dniu powiedzieli (Łukasz zaśpiewał) tak od serca, żeby umilić ten wyjątkowy wieczór. Szkoda tylko, że akustyka pomieszczenia nie pozwoliła wszystkim przybyłym wsłuchać się w poezję. Traktując wernisaż również jako spotkanie towarzyskie, niektórzy w drugim końcu sali, od czasu do czasu głośnymi rozmowami zakłócali widowisko muzyczno - poetyckie. Miałam nadzieję, że poeci tego nie słyszą, tym bardziej, że po każdym wierszu czy piosence słuchacze bili brawa.


dziecko
Nawet dziecku sie podobało!


Słowa wierszy były często odzwierciedleniem lub dopełnieniem akwarel Basi.


Dziś w tym miejscu


nie ma już ulicznej pompy
romantycznej
zardzewiałej latarni (_)

/Krystyna Caban/


reks
Basia z Łukaszem Reksem


Według Ferdynanda Głodzika Gorzów Wlkp., Gorzowianina z wyboru, nasze miasto w niektórych miejscach tak wygląda:

Wojenne rany
czerwonego gotyku
otoczyły plastry
hardego betonu (_)


Gotycka jest na pewno katedra, otoczona betonowymi blokami. Tak niestety jest nie tylko w naszym mieście, po prostu trzeba się przyzwyczaić do koegzystencji różnych stylów, zwłaszcza w centrum.


dom
Basia pokazała mi dom, w którym kiedyś mieszkała, właśnie w śródmieściu.


basiakatedra
Na jednym z obrazów namalowała katedrę ze starym Arsenałem. Pamiętam taki widok z lat 60-tych. Inne było wtedy moje rodzinne miasto, ale nie brzydsze, po prostu inne. Jestem patriotką lokalną, tak jak Basia, a ponieważ nie mam takich talentów jak Ona, to swoją małą ojczyznę mogę tylko utrwalić na zdjęciach, chociażby tylko dla siebie i rodziny. Moja koleżanka Artystka malując i wystawiajć swoje obrazy, pokazuje różne miejsca większej społeczności.


szef
Basia z szefem klubu Andrzejem Moczydłowskim


Wernisaż miał miejsce w Klubie "U Szefa" Spółdzielni Mieszkaniowej "Staszica" 4 lutego 2011 roku.


Tekst i zdjęcia: Dana Gołąbek