XXVIII Interdyscyplinarne Warsztaty Artystyczne
Gorzów Wlkp. - Garbicz 2010
20.05.2010 - 29.05.2010


Happening na Starym Rynku



Sobotni ranek nie zapowiadał się jakoś szczególnie. Pusty plac przed katedrą, rozładunek sprzętu nagłaśniającego, kilku przechodniów nie zwracających uwagi na dziwaków rozstawiających sztalugi na bruku obok obiektu sakralnego.
katedra

- Pewnie zbierać będą na coś, albo to jakieś przemówienia przedwyborcze. – usłyszałem wycinek rozmowy pomiędzy dwoma jegomościami dotrzymującymi towarzystwa ławce obok fontanny.
Krążąc z obiektywem, miałem często okazję słyszeć podobne twierdzenia na plenerowych imprezach tego typu. Także nierzadko bywałem świadkiem przemówień wielce zbliżonych do instrukcji obsługi materaca: „położyć się i... leżeć”. Nie wszędzie organizatorzy przywiązywali wagę do szczegółów, w których tkwi przysłowiowy diabeł, ani nie prześcigali się w pomysłach. Jednakże po kilkunastu minutach nie miałem żadnych wątpliwości, że ta impreza nie będzie należała do nudnych i stereotypowych. Budzący zaufanie głos Czesława Gandy – pomysłodawcy i inicjatora przedsięwzięcia, wzmocniony przez nagłaśniającą aparaturę, zapraszał zaskoczonych Gorzowian do wspólnego malowania.
malowanie

Pędzlami i kilkunastoma minutami wielobarwnego czasu, obecne na placu gremium, stworzyło wspólny obraz. Malowidło charakteryzujące się wielowątkowością i będące zarazem mieszanką stylów, tylko pozornie wieloepokowych. Ta pożyteczna zabawa w artystów malarzy, wzbudziła tak wielkie zainteresowanie, że dla bardzo młodego pokolenia stała się porównywalnie interesująca jak lody waniliowe,
dzieci

a nawet sam ksiądz proboszcz parafii katedralnej Zbigniew Samociak nie odmówił sobie szermierki „ostrzem” z końskiego włosia zanurzonym uprzednio w wybranym z palety kolorze.
ksiadz

Z wielką przyjemnością i prawie z namaszczeniem pieścił płótno kilkoma kolorami, jeden z gorzowskich satyryków – Ferdynand Głodzik. Napisałem nie bez powodu „prawie z namaszczeniem”, gdyż owego poetę udało mi się sfotografować malującego na kolanach.
na kolanach

Zanim obraz został przekazany na ręce Pani Zofii Bednarz - Wiceprezydent Miasta Gorzowa Wielkopolskiego, by wzbogacić wnętrze Urzędu Miasta upamiętniając ten dzień,
wiceprezydent

zdążyłem i ja dać pędzelkiem małe świadectwo swojej obecności. Pieszczotą dla mojego ucha były dźwięki wyasygnowane z podległych mu instrumentów przez Bolesława Malickiego.
kapelmistrz

Ów sympatyczny człowiek dał mi się wcześniej poznać nie tylko jako rozmówca szanujący współdyskutantów, ale i jako świetny fachowiec. Jego słynne „trzeci klarnet od lewej w czwartym rzędzie – proszę o pół tonu niżej” utkwiło mi w pamięci i w wystarczający sposób wyraża umiejętności tego, obecnie dowodzącego orkiestrą dętą, muzyka.
Dopełnieniem tych chwil były piosenki wykonywane przez RSTK-owską „śmietankę” wokalną oraz tzw. „narybek”, który udowodnił, że wiele godzin spędzonych z mgr. Czesławem Gandą na prowadzonych przez niego zajęciach z emisji głosu – nie poszło na marne. Nie mogę tutaj nie wspomnieć o Marzenie Śron, jedynej wokalistce, która za pomocą swojego głosu powoduje wysyp gęsiej skórki na moich plecach.
wokal

Oczywiście pozostali uczestnicy sekcji muzycznej - Kasia Gólczyńska,
Gólczyńska

Łukasz Reks i Ola Jach – także skutecznie odwracali uwagę mojemu obiektywowi oraz mnie. Udało mi się jednak przemóc i obok znanej gorzowskiej kamery w dłoniach Rysia Kućko - zarejestrować wiele ciekawych sytuacji, dzięki czemu mogę z przyjemnocią podzielić się teraz nimi z Państwem.
zakonczenie


Tekst i Zdjęcia: Krzysztof Mariusz Ciesielski