Wokół nas jest dźwięków granie



muzycy

Dnia 30.05.2013 w sali pałacu Garbicz odbył się koncert dla uczestników XXXI Interdyscyplinarnych Warsztatów Artystycznych Gorzów – Garbicz 2013.
Był to ostatni garbiczowski wieczór, następnego dnia wracaliśmy już do Gorzowa. Przez cały tydzień wokaliści przygotowywali się do tego wydarzenia. Pod czujnym uchem Grażyny Łobaszewskiej i Czesława Gandy ćwiczyli razem i osobno: Marzena Szumlańska-Śron, Marzena Wieczorek oraz Jarosław Mielcarek. Miłą niespodzianką dla wielu osób było przybycie Aleksandry Jach i Łukasza Reksa, którzy mimo egzaminów postanowili ubarwić swoimi głosami wieczór muzyczny.

muzycy
Przygotowania: Marzena Szumlańska - Śron, Czesław Ganda i Grażyna Łobaszewska

O godzinie 20:00 wszystkie miejsca na widowni były już zajęte przez malarzy, poetów, fotografików. Wieczór rozpoczął Jarek Mielcarek, który na swojej gitarze wygrywa cudne, przenikające do głębi ciała i oddziałowujące na każdą jego komórkę dźwięki. Następnie Ola Jach zaśpiewała piosenkę o wytrwałej miłości „Miasteczko cud”, do której słowa napisała Agnieszka Osiecka. Na potwierdzenie słów wynikających z tekstu tego utworu Łukasz Reks wykonał utwór w języku angielskim „Love Ain't Gonna Let You Down”, czyli w wolnym tłumaczeniu ‘miłość cię nigdy nie zawiedzie’.
muzyk
Jarosław Mielcarek

Kolejną wykonawczynią tego wieczoru była Marzena Wieczorek. Marzena jest zawodową aktorką z gorzowskiego teatru im. Juliusza Osterwy. Podczas warsztatów wprowadzała do towarzystwa dużo humoru i urozmaicenia. Uczestnicy warsztatów nie mieli okazji usłyszeć do tej pory Marzeny, stąd tym większe zaciekawienie jej występem. Już podczas zapowiedzi można było się spodziewać nietypowego show.
marzeny
Dwie Marzeny: Szumlańska - Śron i Wieczorek

Marzena zaśpiewała piosenki „Ulica japońskiej wiśni” Barbary Dziekan oraz „Czy te oczy mogą kłamać” ze słowami Agnieszki Osieckiej. Występ Marzeny był taki jak sama jej osoba. Podczas zapowiedzi uśmiechnięta, z żartem odpowiadająca panu Czesławowi, ale w chwili rozpoczęcia pierwszych taktów muzyki można było zauważyć przeobrażenie. Marzena weszła w rolę tak jak robi to na co dzień w pracy. Jej występ bardzo się podobał i został podsumowany głośnymi i długimi brawami.
Są takie piosenki, które bardzo zapadają w człowieka. Zwłaszcza, kiedy wykonanie odpowiada odczuciom. Myślę tu o kolejnym utworze wykonywanym tego wieczoru „Tango Tandresse”. Dziś nie wiem czemu wstałam blada,
na stole list tuż obok pomarańczy,
na wpól otwarta twa szuflada,
a ja cóż, ja od dzisiaj nie tańczę.
Już kilkakrotnie słyszałam tę piosenkę w wykonaniu Oli Jach, za każdym razem bardzo mi się ono podobało, jednak tym razem Ola zaśpiewała z tzw. pazurem. Nie wiem czy to wpływ obecności Pani Łobaszewskiej, czy też ulga po zdaniu matury i egzaminów, ale Ola bardzo mile mnie zaskoczyła. Niewielka innowacja, ale dana od siebie sprawiła, że jej wykonanie utworu Osieckiej nabrało nowego kolorytu.
Wieczór trwał nadal, publiczność zasłuchana, na scenę wchodzi Marzena Szumlańska-Śron i swoim wspaniałym głosem śpiewa:
Nie opuszczaj mnie
każda moja łza
szepcze, że co złe
się zapomnieć da.
Zapomnijmy ten
utracony czas,
co oddalał nas
co zabijał nas
i pytania złe
i natrętne tak -
Jak? - Dlaczego? - Jak?
Zapomnijmy je.


panie
Marzena Wieczorek i Grażyna Łobaszewska

Piosenka, której słowa są bardzo przejmujące. Nie zawsze wszystko układa się idealnie, czasami warto zastanowić się nad sensem bycia razem, czy walczyć czy odpuścić. Osoba z piosenki pragnęła drugiej szansy za wszelką cenę, wystarczyło jej bycie nawet „cieniem psa” ukochanego. Czy warto się jednak tak zatracać? Jestem pewna, że kilka osób z publiki zadumało się chwilę podczas słuchania tego utworu.
pan
Łukasz Reks

Jednak aby nie było za poważnie przy następnej zapowiedzi Czesław Ganda opowiedział anegdotę o puzonistach, która wywołała rozbawienie wśród publiczności. Temat nie był przypadkowy, ponieważ tego dnia właśnie Łukasz Reks zdał egzamin z gry na puzonie. Miałam przez chwilę nadzieję, że zagra nam solówkę na tym instrumencie, ale niestety musiałam zadowolić się piosenką „Budzi się lęk” Andrzeja Zauchy. Niestety i stety bo piosenka mimo tytułu bardzo pozytywna w brzmieniu.
Po Łukaszu po raz kolejny na scenę wchodzi Jarek Mielcarek i wprowadza nas w zupełnie inny klimat utworem „W cieniu historii”. W swoim jazzowo-klasycznym stylu pozwala nam chwilę się wyciszyć i przygotować do przeniesienia w czasie. Dokładnie do lat 30-tych XX wieku. Marzeńa Szumlańska-Śron wykonuje utwór niemieckiej piosenkarki z tamtych lat Lili Marleen.

ganda
Marzena Wieczorek i Czesław Ganda
Ten wyjątkowy wieczór trwa nadal, niestety zbliżamy się do finału. Na scenę do kolejnej zapowiedzi wychodzi prezes Czesław Ganda. Słyszymy niesamowicie ciekawą anegdotę, o tym jak pan Ganda, będąc raz na wyjeździe dowiedział się, że akurat w mieście, w którym przebywał odbywa się koncert Grażyny Łobaszewskiej. Oczywiście bardzo chciał zobaczyć występ swojej dobrej znajomej, więc udał się pod odpowiedni adres i ... został poinformowany, że występu nie obejrzy z powodu wysprzedania biletów. Na szczęście nasz prezes jest znany ze swojej upartości i jak coś sobie postanowi, to nie toleruje odmowy. Poprosił więc grzecznie o poinformowanie pani Łobaszewskiej, że chciałby się z nią zobaczyć. Jak tylko piosenkarka usłyszała nazwisko Ganda od razu wybiegła z garderoby, przywitała się z przyjacielem i kazała obsłudze wprowadzić go na widownię. Tuż przed koncertem zaś, witając się z publiką, osobno podziękowała za przybycie i przywitała pana Czesława. W Garbiczu rola się odwróciła, to nasz prezes przywitał uroczyście panią Łobaszewską i podziękował jej za wzięcie udziału w XXXI IWA. Ukoronowaniem wieczoru muzycznego był mini koncert tej znanej polskiej wokalistki. Pani Łobaszewska zaśpiewała trzy utwory ze swojej najnowszej płyty „Przepływamy”. Tuż przed rozpoczęciem tego wieczoru udało mi się zamienić z nią parę słów. Zapytałam, pewnie dość banalnie, czym jest dla niej muzyka, w odpowiedzi jednak dostałam garść mądrych zdań. Muzyka to tworzenie własnej rzeczywistości, pani Grażyna proces powstawania muzyki odniosła też do sztuki pisania poezji. Śpiewa się tak jak się czuje, muzyka gra w duszy i to ona jest przewodnikiem, który kieruje głosem artystki. Podczas jej występu mogliśmy m.in. usłyszeć utwór „Już drogę znasz”. Trzy razy P: piękny tekst, piękna muzyka, piękne wykonanie.
To co nas czyni ludźmi
To nie strój
Chcę móc powiedzieć tylko
Jesteś mój
Niczego więcej nie chcę dziś
Na własność mieć
Tylko te słowa
Że kochasz właśnie mnie.

Kończącym utworem była piosenka „Tyle tego masz”, w której piosenkarka nawoływała do zmiany swojego życia. Pchasz walizkę starych spraw
Chowasz głowę w piach
Póki, co, dryfujesz i to wpław
Wśród wspomnianych wyżej spraw
Rzucaj to i gnaj!

panie
Grażyna Łobaszewska
Podarujmy sobie nowy czas! Myślę, że ten wieczór większości osób na długo zapadnie w pamięci. Dobór piosenek prowadził nas przez szczęsliwe i nieszczęśliwe zakochania, wprowadzał w zadumę nad swoim życiem, co jest tak naprawdę ważne, a bez czego możemy się obyć. Kończący utwór zaś był nadzieję, że wszystko zależy od nas. Nic nie jest stracone i nic nie dzieje się ostatecznie. Jeśli chcesz coś zrobić, zrób to!
Występ pani Grażyny oczywiście został nagrodzony wielkimi brawami, które długo niosły się po korytarzach pałacu Magnat. Na zakończenie pamiątkowe zdjęcie i każdy z dźwiękami muzyki w uszach rozszedł się do swoich pokoi. To był wyjątkowy wieczór!

Tekst: Ewelina Wieczorek
Zdjęcia: Ewelina Wieczorek, Agnieszka Latoszek, Małgorzata Pieczyńska i Krzysztof Mariusz Ciesielski