Dopóki kręci się Noc Poetów



muzeum

Dopóki ziemia kręci się – śpiewa Oliwia Królikowska – dopóty kręci się Noc Poetów – wychodzimy z siebie, by mogli zobaczyć nas inni artyści, a przede wszystkim inni ludzie. Mentalnie jesteśmy poza własnymi skorupami, wewnątrz kosmosu podobnych nam zapaleńców, fizykalnie znajdujemy się w Muzeum Lubuskim im. Jana Dekerta w Gorzowie.

mira
Mira Umiastowska

Trwają XXXII Interdyscyplinarne Warsztaty Artystyczne Gorzów – Garbicz 2014. Otaczają nas artystyczne dusze i wysmakowane wnętrze muzeum. Jesteśmy poetami, a „wiersz powinien być tajemnicą” – powiedział niegdyś Roman Śliwonik. Dzisiaj tj. 14.06.2014 r. wiersz otworzy się na odbiorców, chociaż Mira Umiastowska z Warszawy powiada: „Mój język należy do świata/z którego przybyłam…” (Języki).

Każdy z poetów nawołuje inaczej, już przy mikrofonie recytuje Krystyna Woźniak z Warszawy: „Kiedy stoję przed tobą/masz takie smutne oczy/słowa dziwnie pętlą się/sucho w gardle/ wokół babcie przekręcają koraliki prób”.
Lucja
Łucja Fice

Teraz siłą kaskady na scenę wchodzi Łucja Fice z Gorzowa Wielkopolskiego: „Obejmę falą twoją skałę”, a Paweł Soroka kontynuuje: „gdy rozbłysły czerwone światła/zgubiłem ją” (Miraż z Brukseli). Sypią się brawa. Następnie w podróż na Krym zabiera nas Marek Wawrzkiewicz:
„Niedaleko, sto, a może dwieście metrów dalej Za rachitycznymi zaroślami wzdycha nieśmiało Zielonkawe Morze Czarne”.

Dulcynea
Agnieszka Tomczyszyn-Harasymowicz jako Dulcynea

Przed nami wyznanie Ferdynanda Głodzika do Dulcynei (Agnieszki Tomczyszyn-Harasymowicz posadzonej na „tronie”): „Skoro we dwoje, to nie sami,/nie wiem skąd się to wszystko wzięło,/w codziennej walce z wiatrakami/stałaś się moją Dulcyneą”.

Zostajemy w podróżniczym uniesieniu, tym razem to droga w przeszłość: „(…) W samym rozgwarze świtu – czyta Aldona Borowicz z Warszawy – chciałam zrozumieć język etrusków i głębię morza, ale pozostała mi nieznana rzeka i obcy bogowie”. Ogarnia nas melancholia przemijania, bycie tu i teraz i tak zaprowadzi nas w popiół, dlatego należy pielęgnować chwile, doceniać światło wokół, o czym śpiewa dwunastoletnia Oliwia z Gorzowa:
„Nie można żyć bez światła
chronić trzeba je
uwierzyć, że nie zginie,
kiedy zgaśnie dzień”.

Jarek
Jarek Mielcarek

Światło prowadzi w przestrzenie widoczne i niewidzialne, w obszary przeżyć i ucieczek. Agnieszka Tomczyszyn-Harasymowicz ukazuje w swym wierszu siłę słowa, mocniejszą niż miłość: „(…) Odchodzę od słowa będąc w słowie/ciasno – język w język; wyzwalam się, ale ciało wyrwane ciału działa siłami/rozpadu i każdy krok jest powrotem (…) Kiedyś odeszłam od miłości, od słowa nie dam rady odejść”.
wojtek i fred
Ferdynand Głodzik i Wojciech Ossoliński

Wojciech Ossoliński z Prudnika prezentuje przejmujący wiersz ojczyźniany: „Szukam symetrii, pragnę mianownika/na którym mógłbym słyszane położyć./Niejedną przecież pieśń o ojczyźnie/ułożyli przeszyli i niejedną/chętnie w groby złożyli”. Następnie słuchamy Tadeuszy Dziadosz z Kostrzyna nad Odrą, która recytuje wiersz Nad przepaścią. Znad przepaści Zofia Mikuła wiedzie nas w zakamarki liryki miłosnej: „Kiedy przyjdzie wiosna, będziemy szli/alejką Królewskich Łazienek.//Obiecałeś mi spacer (…)”.
W końcu na scenę wchodzi gorzowianin – Ireneusz Krzysztof Schmitt i zabiera nas przed Lustra:
„Lustra na całym świecie
są w zmowie ze sobą
nieprzekupne
jedyne które mówią prawdę”
Następnie Paweł Soroka składa życzenia Czesławowi Gandzie z okazji 45-lecia jego pracy twórczej, dziękuje mu za organizowanie od XXXII lat niepowtarzalnej cyklicznej imprezy Interdyscyplinarnych Warsztatów Artystycznych: „Czesław Ganda jest duszą tych spotkań – mówi – Imprezę, którą wykreował jest już instytucją”.
Po kolejnych prezentacjach: Łucji Fice, Krystyny Woźniak, Ferdynanda Głodzika śpiewa Oliwia: „Świat to muzyka”, następnie Wojciech Ossoliński mówi o antrakcie, Zofia Mikuła o brudnych pocałunkach, gdy „kiedyś jest takie uniwersalne”, a Ferdynand Głodzik o Kuszelasie i Frymarczyku, bo „z przyzwoitością walczyła chciwość”. I tak się plecie, aż na gitarze zaczyna improwizować Jarek Mielcarek: „Idziemy liniami papilarnymi świata; nie jest tak źle, myślimy sobie”.

Oliwia
Oliwia Królikowska

Pewnie nie jest tak źle, skoro jesteśmy tu razem, oddani sobie, zachwyceni różnorodnością światów, artystycznie usposobieni do życia. Po następnym kawałku Jarka, który dedykował swemu synowi, Oliwia Królikowska prosi śpiewem: „Zabierz mnie do filharmonii”. Dobrze Oliwio.
Czesław Ganda dziękuje uczestnikom i sponsorom, my dziękujemy Czesławowi, dobranoc wszystkim.

Tekst: Agnieszka Tomczyszyn-Harasymowicz
Zdjęcia:Ferdynand Głodzik, Sylwester Turski i Ewelina Wieczorek