Idę
Brzaskiem
strząsam rosę
idę
rozmowy ptaków
zająca sus
nadziei plecak
na mokrej trawie
zostawiam ślad
Nad Drawą I
Nad Drawą
jesień zaczepiła mnie
całą długością nitki
babiego lata
stanąłem
na żyłce tańczył błyszcz
po wodzie płynęły listki
barwione październikiem
tymiankowe lipienie
ulatywały z dna
by pochwycić nimfę i wrócić
w falujące ramiona
zielonej ciszy
Bystrze
Po kamieniach krwistoczerwonych
krasnorostem hildebrantia odzianych
spieszy
ubogie w zieloną krajkę
flory
bogate perełkami żwiru
zaprasza szronną jesienią
najszlachetniejsze
do misterium
godów
w nurtu falbanach
Posypało
za oknem
wyrasta stado bałwanków
ostatnia marchew ucieka
w kieszeni córki
żona protestuje
a ja drżę
o los czerwonych spławików
Z życia jętki
Wyroiła się z płani
osuszyła skrzydełka
i tańczy
zaloty czyni
miłosnego aktu dokonuje
majowa efemeryda
Nieświadoma ostatniego uniesienia
słabnie
kończy lot
w rwącej bystro rzece
|