moja poezja
Błądzi wśród wiejskich opłotków
zapieje czasem jak kur
welonem mgieł się rozkłada
w zagony zielonych pól
umości się trawą na łąkach
zapachem ziół podejdzie nagle
warkocze wierzbom płaczącym
najchętniej poplącze jeszcze
Lecz czasem zasępi czoło
chmurami jak ciemny bór
smutną falą popłynie
grzywami gradowych słów
niebieskie żniwa
Z ranną porą gdy wyschną rosy
i szmat pola słońce ogrzeje
zbieram ciężkie mej ziemi kłosy
a wśród nich wybieram nadzieję
Co roku rzadsze kłosy na polu
i nadzieja też się wyradza
moje czasy potne - mozolne
nie wzruszają już nikogo
Nowe konie wyjeżdżają na pole
pod kopułą nieba parskają
a na moim pocie - mozolnym
może chabry tylko zakwitną
u źródeł
Gdzie wierzby nad rzeką strzeliste topole
wzrok sięga daleko przez kujawskie pole
Tam źródła Noteci - prastare zagony
malwami kwitnące me rodzinne strony
Wśród pszenic dorodnych czerwienieją maki
i przeglądają się w słońcu złociste rzepaki
A dusza wędruje na jawie i mroku
od źródeł Noteci do ujścia w Sanoku
Żegluje po fali - drzewom włosy rozczesuje
i ze mgły porannej zwoje wspomnień snuje
Odezwie się głosem słowików nad rzeką
i zawoła do mnie: zaczekaj, zaczekaj.
serca rytm
Duchu słowiański przodków mych
w leśnej gontynie zrodzony
W hramie cię gościł stary mnich,
kapłanek leśnych grono.
Póki twój duch rozciągał moc
nad puszcą nadgoplańską
To śpiewał wiatr w majową noc
prastarą pieśń słowiańską
Teraz zaginął już jej głos
co z duchem Słowian leci
Różny tych krain bywał los
od Gopła i Noteci.
Lecz w piersi czasem bije dzwon,
jak echo tamtych czasów.
Nadaje sercu rytm i ton
noteckich pól i lasów
|