Janina Jurgowiak


NIE STRASZ



Nie potrząsaj kościaną grzechotką,
lepiej spokój mi przynieś i ciszę.
A w tej ciszy niech spiewa skowronek
i w oddali niech dzwon się kołysze.

Może jeszcze klangor żurawi?...
Sypnij makiem, niech usnę słodko.
Nie strasz, nie strasz, nie boję sie wcale,
nie potrząsaj kościaną grzechotką

 




DO PANA KRETA



Panie Krecie, co pan na to?
Przeszła wiosna, jest już lato...
Będzie słońce? Może deszcz? -
Powiedz Krecie, jeśli wiesz.

A pan tylko: "A to...a to..."
a to burze, a to chmury...
Ja zadzieram łeb do góry
i nie widzę zgoła nic,
ta prognoza - jakiś pic.

Niebo czyste, zamiecione,
odkurzone, nabłyszczone...
A pan baja, a pan plecie -
Klituś - bajduś, panie Krecie.

 




ROZPACZ



Niechętna wszelkim obowiązkom -
różnym "powinnam", "trzeba", "muszę"-
wstaję do trudów monotonnych,
do wspomnień, które dręczą duszę.

Rozpacz pożogą trzewia pali,
szaleństwo czai się u proga...
czy myśmy syna pochowali,
bo taka była wola Boga?

 




DLA MARYSI



O, długonoga śliczna laleczko,
Maryś kochana, nasze słoneczko!
Znów sie schowałaś za kij od szczotki?
Wyjdźże z ukrycia, nie bój się ciotki!
Nie stój profilem -jest małe ale -
z profilu to cię nie widać wcale.
Ustaw się przodem, patrz prosto w oczy,
niech cię znienacka nikt nie zaskoczy.
Idź wciąż pod górę a nigdy w dół,
na cały gwizdek a nie na pół...
Śmiało, do przodu, zdobywaj szczyty!
- Jeden zdobyty, drugi zdobyty...
Zdobądź katedry i fakultety!
Świat dla odważnych tylko. Niestety.

 




KOSTUCHA


(Wierszyk niecenzuralny)

Chcesz, to wierszyk ci napiszę,
póki jeszcze widzę, słyszę,
póki jeszcze sercem czuję,
póki piwo mi smakuje.

Krew mi stygnie,włos się bieli;
myślę - byle do niedzieli;
gdy noc ciemna, gdy noc głucha,
słyszę - dzwoni ktoś. Kostucha?!
I ciałem wstrząsają dreszcze -
Boże, chociaż miesiąc jeszcze.
Chociaż jeszcze jeden rok!
A tu mój przyćmiony wzrok
cień dostrzega na suficie ...
Kosa! Kurwa, co za życie!

Stop. Tu język kolokwialny
stał się zbyt niecenzuralny...
co tu gadać, wprost plugawy.
Kończę zatem, nie ma sprawy.

 




JESZCZE ŻYJĘ



Jeszcze żyję, mój kochany,
jeszcze żyję.
Sypiam, chodzę i rozmawiam;
serce bije.
Coś gotuję, coś kupuję,
gdzieś tam bywam,
nawet czasem się przejmuję
i przeżywam.

Mały chomik jak w bębenku
biegnie, biegnie...
tak i ja się w kółko kręcę
niepotrzebnie.

No i po co, mój kochany,
no i po co
to bieganie, przeżywanie
dniem i nocą?
Czy nie po to,
aby kiedyś ktoś przy grobie
rzekł z namysłem:
Była sobie...