Pod niebem Warszawy


salon

Jest piątkowy wieczór 25.10.2013 r. Ludzie pospiesznie wracają do domów. Jedni z uśmiechem, bo zaczyna się weekend inni niekoniecznie, bo znów muszą pracować. W autobusach panuje ścisk i tłok, w tramwajach to samo. Samochody poruszają się wolno, jeden za drugim. Każdy dokądś pędzi, zamyślony, zmęczony, może trochę smutny. I gdzieś ponad tym obrazem słychać muzykę…
„Sous le ciel de Paris
S’envole une chanson
Elle est née d‘aujourd’hui
Dans le coeur d’un garçon”
Podążam za dźwiękiem. Słyszę go coraz bardziej. Jestem na Rynku Starego Miasta. Widzę kamienicę i balkon na pierwszym piętrze, to na pewno stamtąd dobiega dźwięk. Wchodzę, jak się okazuje, do restauracji „Krokodyl” Magdy Gessler. Idę po schodach. Dostrzegam parę. Ona - drobna blondynka o głosie wielkim jak dzwon. On – uśmiechnięty, z akordeonem w ręku.
marzena

Ona to Marzena Szumlańska-Śron, on to Mariusz Ambrożuk. Razem tworzą bardzo ciekawy artystyczny duet już od paru lat. Ona zachwyca publiczność swoim głosem, on grą na akordeonie.
mariusz

I tak trafiłam na Recital Piosenek Francuskich, który odbył się przy okazji konferencji organizowanej w Warszawie przez „Vetoquinol Biowet”. Firma, która powstała w 1933 roku, od dawna współpracuje z Robotniczym Stowarzyszeniem Twórców Kultury w Gorzowie Wlkp. W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele koncernu z różnych krajów, m.in. Belgii, Francji, USA, a także naukowcy z Instytutów Badawczych. Słucham jednak dalej….
“Sous le ciel de Paris
Marchent les amoureux
Leur bonheur se construit
Sur une air fait pour eux”
Kolejne piosenki, a wśród nich: „La vie en rose”, „L’accordeoniste”, „Paroles, paroles”, ”Milord” i ku mojemu zdziwieniu „Uciekaj moje serce” - w wersji francuskojęzycznej. Publiczność słucha w skupieniu, a ich twarze są lekko rozmarzone. O czym mogą myśleć? Może o paryskich uliczkach po których przechadzają się zakochani, a może oni są tymi zakochanymi?

salon

Spotkanie miało charakter zamknięty, jednak goście, którzy w tym czasie przebywali w restauracji, licznie przychodzili - zwabieni muzyką. Po recitalu Pan Czesław Ganda, wręczył organizatorom konferencji egzemplarze książki wydanej z okazji 25-lecia i 30-lecia istnienia RSTK-u w Gorzowie Wlkp. Potem były już tylko ogromne brawa i podziękowania. Jedna z Pań prowadzących konferencję powiedziała do Marzeny, że musiała pokonać wiele kilometrów by ją usłyszeć i że było warto. Spotkanie dobiegło końca, muzyka ucichła, a Rynek Starego Miasta opustoszał. Wracałam do domu w ciepłą, październikową noc, nucąc: „Sous le ciel de Paris, Sous le ciel de Varsovie….”
Teraz, kiedy myślę o tym spotkaniu, jestem zadowolona, że mogłam w nim uczestniczyć, choć było to dzieło przypadku. Cieszę się, że poznałam Mariusza i spotkałam się z Marzeną. Mariusz ujął mnie swoją szczerością, naturalnością i radością, która była widoczna w każdym ruchu na scenie. Jego przeżywanie muzyki jest niesamowite. Marzena z kolei to typ perfekcjonistki, całą sobą angażuje się w każdy występ. Musi być idealnie i zawsze tak jest. Cieszę się z jeszcze jednego powodu, cieszę się, że na te parę chwil, pod niebem Warszawy, zagościł Paryż w najlepszej, bo muzycznej odsłonie.

Tekst: Sylwia Wilk
Zdjęcia: Krzysztof Mariusz Ciesielski