Czytamy Adama Mickiewicza |
|||||||||
![]() W dniu 26 listopada 2013 roku o godz. 17.00 w Filii Nr 4 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gorzowie Wlkp. przy ul. Słonecznej 63 odbył się wieczór czytania poezji Mickiewicza w ramach cyklu, CZYTANIE PISARZY W KONTEKŚCIE JUBILEUSZY. Był już wieczór czytania poezji Herberta. Teraz Mickiewicz. W planach Hłasko (14 stycznia w Baczynie), Iwaszkiewicz (20 lutego Biblioteka Filia nr 4), Ratoń (4 marca Lubiszyn), Babiński czy Grochowiak. Spotkania moderuje Agnieszka Kopaczyńska-Moskaluk. Udział może wziąć każdy kto się wcześniej zgłosi do Beaty Patrycji Klary. Jak do tej pory programy te cieszą się sporym zainteresowaniem i odbierane są pozytywnie przez słuchaczy. | |||||||||
![]() Elżbieta Nieznańska | Spotkanie rozpoczęła Kierowniczka Filii Biblioteki Pani Elżbieta Nieznańska witając przybyłych i informując o samej idei tego rodzaju spotkań. Nie było wyraźnie wydzielonej sceny. Nie było podziału na publiczność i wykonawców. Wszyscy siedzieli przy stolikach, na których była kawa, ciasteczka, słodycze. Największym zainteresowaniem cieszyła się jednak poezja Adama Mickiewicza. Może nieco zapomniana, ale tak różnorodna w swoich nastrojach, że aż trudno uwierzyć. Były bajki, fragment Pana Tadeusza, była humorystyczna Pani Twardowska, były też liryki i teksty wzniosłe. | ||||||||
Prowadzenie programu przejęła Agnieszka Moskaluk podając podstawowe informacje o Adamie Mickiewiczu, który był wieszczem dwóch narodów: Polaków i Litwinów. Wszak pierwsze słowa inwokacji w Panu Tadeuszu brzmią: "Litwo Ojczyzno moja" - pisane po polsku. Nie było czasu na dłuższy wywód akademicki na temat poety. Zresztą każdy z przybyłych wiedział na jaki program przyszedł i zapewne ze szkoły zapamiętał nie tylko informacje biograficzne o tym bodaj największym polskim wieszczu, ale czasem też sporo ulubionych wierszy. Po krótkim wstępie rozpoczęło się czytanie poezji Mickiewicza. | ![]() Agnieszka Moskaluk | ||||||||
![]() Eliza Lipska | Oda do młodości | ||||||||
Przyjaciele | ![]() Kasia Maciantowicz | ||||||||
![]() Kasia Skrodzka | Lis i kozioł
Już był w ogródku, już witał się z gąską;
Kiedy skok robiąc wpadł w beczkę wkopaną, Gdzie wodę zbierano; Ani pomyślić o wyskoczeniu. Chociaż wody nie było i nawet nie grząsko: Studnia na półczwarta łokcia, Za wysokie progi Na lisie nogi; Zrąb tak gładki, że nigdzie nie wścibić paznokcia. Postaw sięż teraz w tego lisa położeniu! Inny zwierz pewno załamałby łapy I bił się w chrapy, Wołając gromu, ażeby go dobił: Nasz lis takich głupstw nie robił; Wie, że rozpaczać jest to zło przydawać do zła. Zawsze maca wkoło zębem, A patrzy w górę; jakoż wkrótce ujrzał kozła, Stojącego tuż nad zrębem I patrzącego z ciekawością w studnię. | BROŃ MNIE PRZED SOBĄ SAMYM
|
![]() Joanna Skrodzka | ||||||
![]() Aneta Długołęcka | Dzień dobry
Dzieńdobry! nie śmiem budzić, o wdzięczny widoku!
Jej duch na poły w rajskie wzleciał okolice, Na poły został, boskie ożywiając lice, Jak słońce na pół w niebie, pół w srebrnym obłoku. Dzieńdobry! już westchnęła, błysnął promyk w oku, Dzieńdobry! już obraża światłość twe źrenice, Naprzykrzają się ustom muchy swawolnice, Dzieńdobry! słońce w oknach, ja przy twoim boku. Niosłem słodszy dzień dobry, lecz twe senne wdzięki Odebrały mi śmiałość; niech się wprzódy dowiem; Z łaskawym wstajesz sercem? z orzeżwionym zdrowiem? Dzieńdobry! nie pozwalasz ucałować ręki? Każesz odejść, odchodzę: oto masz sukienki, Ubierz się i wyjdź prędko - dzieńdobry ci powiem. | ||||||||
Do M** | ![]() Krystyna Caban | ||||||||
![]() Dana Gołąbek |
Pan Tadeusz | ||||||||
Pani Twardowska | ![]() Jolanta Karasińska | ||||||||
![]() Agnieszka Moskaluk | Ałuszta w nocyRzeźwią się wiatry, dzienna wolnieje posucha, Na barki Czatyrdachu spada lampa światów, Rozbija się, rozlewa strumienie szkarłatów I gaśnie. Błędny pielgrzym ogląda się, słucha: Już góry poczerniały, w dolinach noc głucha, Źródła szemrzą jak przez sen na łożu z bławatów; Powietrze tchnące wonią, tą muzyką kwiatów, Mówi do serca głosem tajemnym dla ucha. Usypiam pod skrzydłami ciszy i ciemnoty; Wtem budzą mię rażące meteoru błyski, Niebo, ziemię i góry oblał potop złoty! Nocy wschodnia! ty na kształt wschodniej odaliski Pieszczotami usypiasz, a kiedym snu bliski, Ty iskrą oka znowu budzisz do pieszczoty.
|
ALPUHARA | ![]() Beata Patrycja Klary | ||||||
![]() Ryszard Kućko | ŻAL ROZRZUTNIKA
Kochanek, druhów! ileż was spotkałem!
Ileż to oczu jak gwiazd przeleciało! Ileż to rączek tonąc uściskałem! A serce? - nigdy z sercem nie gadało! Wydałem wiele z serca, jak ze skrzyni Młody rozrzutnik! lecz dłużnicy moi Nic nie oddali. Ktoż dzisiaj obwini, Że się rozrzutnik spostrzegł? że się boi Zwierzać w niepewne i nieznane ręce! Żegnam was, żegnam, nadobne dziewice; Żegnam was, żegnam, o druhy młodzieńce! Rozrzutnik młody, resztę skarbu schwycę, W ziemię zakopię! nie czas resztę tracić. Już czuję starość; mam żebrać w potrzebie? Znalazłem tego, co zdoła zapłacić Rzetelnie - z lichwą i na czas - on w niebie! | ||||||||
NA ALPACH W SPLÜGEN 1829
Nigdy, więc nigdy z tobą rozstać się nie mogę!
Morzem płyniesz i lądem idziesz za mną w drogę, Na lodowiskach widzę błyszczące twe ślady I głos twój słyszę w szumie alpejskiej kaskady, I włosy mi się jeżą, kiedy się oglądam, I postać twoję widzieć lękam się i żądam. Niewdzięczna! Gdy ja dzisiaj, w tych podniebnych górach. Spadający w otchłanie i niknący w chmurach, Wstrzymuję krok, wiecznymi utrudzony lody. I oczy przecierając z lejącej się wody, Szukam północnej gwiazdy na zamglonym niebie, Szukam Litwy i domku twojego, i ciebie; Niewdzięczna! może dzisiaj, królowa biesiady, Ty w tańcu rej prowadzisz wesołej gromady, Lub może się nowymi miłostkami bawisz, Lub o naszych miłostkach śmiejąca się prawisz, Powiedz, czyś ty szczęśliwsza, że ciebie poddani, Niewolnicze schylając karki, zowią Pani! Że cię rozkosz usypia i wesołość budzi, I że cię nawet żadna pamiątka nie nudzi? Czy byłabyś szczęśliwsza, gdybyś, moja miła, Wiernego ci wygnańca przygody dzieliła? Ach! Ja bym cię za rękę po tych skałach wodził, Ja bym trudy podróżne piosenkami słodził, Ja bym pierwszy w ryczące rzucał się strumienie I pod twą nóżkę z wody dostawał kamienie. I przeszłaby twa nóżka wodą nie dotknięta, A całowaniem twoje ogrzałbym rączęta. Spoczynek by nas czekał pod góralską chatą: Tam zwleczoną z mych barków okryłbym cię szatą, A ty byś przy pasterskim usiadłszy płomieniu Usnęła i zbudziła na moim ramieniu. | ![]() Eugeniusz Konieczny | ||||||||
|
Opracowanie i zdjęcia: Ferdynand Głodzik | |||||||||