Danuta Rusztyn


Preludium



Nieoczekiwanie
kolorem nadziei wykiełkowała
jeszcze nieświadoma siebie
nie rozkwitła tysiącem olśnień
barwami pożądania
lecz
serce zadrżało

Pielęgnowana tkliwie
w co nam
wyrośnie?

 
 




Jesteś



jesteś
niewyszeptaną tajemnicą
snem na jawie
że
boję się
zamknąć oczy
by nie spłoszyć

jesteś
liściem na wietrze
rozhybotanym

jestem
przerażoną
gałązką






Herbata



zwykłe popołudnie
w zwyczajnym fotelu
Ty
taki zwyczajny
z gazetą
brwi unosisz
wyciągasz chusteczkę
a ja
w domowych pantoflach
w obłoku trosk
parzę herbatę
dziękujesz uśmiechem
pijemy w milczeniu
i zupełnie nie wiem
czemu mi nagle tak
świątecznie






Truskawkowy pocałunek



W czerwcowy ranek
ofiarowałeś mi kobiałkę
truskawek
słodkich i soczystych
jak pocałunek
lata
pieszczotą słońca
zawstydzone
rumieńcem spłonęły
jak miłością pierwszą

Zrobię wino truskawkowe
w wieczór zimowy
utoczę dzban
Wspomniany ranek
gdy ofiarowałeś mi
pocałunek lata







powrót do strony głównej