Preludium
Nieoczekiwanie
kolorem nadziei wykiełkowała
jeszcze nieświadoma siebie
nie rozkwitła tysiącem olśnień
barwami pożądania
lecz
serce zadrżało
Pielęgnowana tkliwie
w co nam
wyrośnie?
Jesteś
jesteś
niewyszeptaną tajemnicą
snem na jawie
że
boję się
zamknąć oczy
by nie spłoszyć
jesteś
liściem na wietrze
rozhybotanym
jestem
przerażoną
gałązką
Herbata
zwykłe popołudnie
w zwyczajnym fotelu
Ty
taki zwyczajny
z gazetą
brwi unosisz
wyciągasz chusteczkę
a ja
w domowych pantoflach
w obłoku trosk
parzę herbatę
dziękujesz uśmiechem
pijemy w milczeniu
i zupełnie nie wiem
czemu mi nagle tak
świątecznie
Truskawkowy pocałunek
W czerwcowy ranek
ofiarowałeś mi kobiałkę
truskawek
słodkich i soczystych
jak pocałunek
lata
pieszczotą słońca
zawstydzone
rumieńcem spłonęły
jak miłością pierwszą
Zrobię wino truskawkowe
w wieczór zimowy
utoczę dzban
Wspomniany ranek
gdy ofiarowałeś mi
pocałunek lata
|