Powrót z wyprawy krzyżowej![]() Genaus Vygibus herbu świszczypała Kolejne spotkanie Gandystów pod wodzą Przemysława Sprawiedliwego było niecierpliwie oczekiwane ze względu na zapowiadany udział gościa specjalnego, którego imię Przemysław Sprawiedliwy do końca trzymał w tajemnicy. ![]() Lucella gros Gados della Ficia (grafikę wykonała Ewelina Wieczorek)) Dlatego na długo przed godziną rozpoczęcia czwartkowej biesiady w wielkim refektarzu zgromadziło się wyjątkowo liczne grono rycerzy Gandystów. Wszyscy wyczekiwali zapowiadanego gościa. Wreszcie Przemysław Sprawiedliwy zajął miejsce za stołem i powitał zebranych: Dostojni Bracia, oto naszym gościem jest dziś Lucella gros Gados della Ficia, która niedawno wróciła z zamorskiej wyprawy krzyżowej u boku Wielkiego Szpitalnika. Zapewne zechce się z nami podzielić wrażeniami z tej długiej i niebezpiecznej podróży. W tym momencie do sali weszła dama w średnim wieku w bogatym stroju, który zwracał uwagę jaskrawością kolorów. ![]() Majordomus Habdamus Zanim dostojna dama zabrała głos, odezwał się nieoczekiwanie Genaus Vygibus herbu świszczypała: Czy to prawda, że w lazarecie opiekowałaś się również rannymi i emerytowanymi rycerzami niemieckiego zakonu Sprośnych Krzyżaków? - Byliśmy dobrze przygotowani do wyprawy, rzekła wymijająco Lucella Gros Gados della Ficia. Przywiozłam do Ojczyzny bogate łupy, które pozwoliły mi hojnie wywianować obydwie moje córki i bogato wydać je za mąż. Młodsza szła do ślubu w sukni ze złotogłowia, bogato zdobionej koronkami i drogimi kamieniami. ![]() Przecherus Fredny - ale za to z wydatnym dekoltem – rzucił mimo woli Przecherus Fredny. Napotkał karcące spojrzenie Marthy de Borghia. Przecherusie! Większość naszych braci zakonnych posiada wyższe święcenia i żyje w celibacie a braciszkowie, którzy nie ślubowali celibatu też nie powinni kierować swojego grzesznego pożądania do kobiet zamężnych! Przemysław Sprawiedliwy podniósł prawicę i rzekł pojednawczo: Lucelo, zapewne twoje zasługi i poniesiony trud w wyprawie krzyżowej zostaną docenione przez Opatrzność i zapewnią ci życie wieczne. - Nie wierzę w życie pozagrobowe – rzekła Lucella wprawiając wszystkich w zdumienie. - Jak to?! Obruszył się Majordomus Habdamus. Jak można nie wierzyć w to, co jest prawdą! - Czyż nie tak Martho de Borghia? Martha de Borghia milczała jednak uparcie, zatopiona w modlitewnych rozmyślaniach. - Ależ pięknie w tym naszym średniowieczu – rozmarzył się nagle Genaus Wygibus herbu świszczypała. ![]() Przemysław Sprawiedliwy Średniowieczu!? Przemysław Sprawiedliwy uniósł się niespodziewanie ze swojego miejsca wyraźnie zaskoczony. Nasz wehikuł czasu chyba się zaciął. Christofie de Lorche bądź łaskaw sprawdzić łącza i styki. Według mojej rachuby powinniśmy już być w dwudziestym pierwszym stuleciu naszej ery. Christof de Lorche nieruchomo zapatrzony do tej pory w migające kolorowe światełka przedziwnej maszynerii, spojrzał przytomnie w kierunku Przemysława Sprawiedliwego i zaczął powoli manipulować suwakami aparatury, a gdy to nie dawało rezultatu, na jego obliczu pojawił się grymas zniecierpliwienia. Zaczął nerwowo poprawiać i szarpać wtyczki przewodów, aż wreszcie zaiskrzyło, rozległ się potężny huk, buchnął kłąb dymu i zapanowała zupełna ciemność. ![]() Christof de Lorche Po chwili w migotliwym blasku kilku zapalonych naprędce świec, Christof de Lorce stanął przed obliczem Przemysława Sprawiedliwego z kombinerkami w jednej i śrubokrętem w drugiej ręce i rzekł tonem rezygnacji: Obawiam się Szlachetny Panie, że przyjdzie nam trwać w tej epoce jeszcze bardzo długo. tekst: Ferdynand Głodzik
grafika: Krzysztof Mariusz Ciesielski i Ewelina Wieczorek |