Zwabiła nas Ula jak do ula


ula
Urszula Kołodziejczak


Wpadam na „Malarstwo i ceramikę” Urszuli Kołodziejczak jak po ogień. Sobota, dziewiętnasty dzień lutego, samo południe, Klub Nauczyciela, a ja myślę, co tu na obiad ugotować, czy na pewno synek wyzdrowiał i co tu jeszcze trzeba zrobić przed niedzielą. Nie mogłabym jednak nie przyjść, bo już zawczasu w piątek przygotowałam dla Uli drobiazg – no przyznam się bez bicia - własną książkę podpisałam, ale serce wycięłam i ozdobiłam – bo jak się idzie do artystki – to trzeba coś wyjątkowego przynieść.

ludzie
brzęczenie wielu ludzi

No więc jestem i już od drzwi słyszę brzęczenie wielu ludzi, którzy to oglądają, to rozmawiają, to komentują, a na dodatek te flesze, głośne migawki, czyli charakterystyczne odgłosy wernisażu. Istny ul. Przyłączam się. Tu uścisk z Daną, uśmiech do Romka, tam buziak z Krystyną. Do tego zachwyt nad wiosennym wydaniem Basi. Są wszyscy, którzy być powinni. Większość znam, bo przecież należę zarówno do Stowarzyszenia Twórczego „Wena”, jak i do Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury. Są jednak i nowe twarze. Zapewne ze wszystkimi na „ty” jest bohaterka spotkania. Nie można się do niej dopchać, tym bardziej, że prawie tonie w kwiatach. Chyłkiem podsuwam suwenir i rzucam się na ściany – prawie dosłownie, bo zabrałam ze sobą sprzęt fotograficzny.
obraz
Jeden z obrazów

Na ścianach wiszą akwarele – rozpoznaję technikę, ale gdyby ktoś wcześniej zapytał mnie – co to jest akwarela? – odpowiedziałabym, że sztuka malowania farbą wodną. Dziś dzięki Augustynowi Jagielle, który wygłosił laudację pod adresem autorki wystawy - wiem, że akwarela = pigment + woda + papier + dusza.

ceramika
prace ceramiczne
Proste równanie, a jednak technika ta okazuje się najtrudniejszą, bo nie ma w niej bieli, farby można tylko przyciemniać i nic po poprawkach. Ważne jest jednorazowe mocne uderzenie pędzla. Właśnie to zdecydowanie, ta siła przykuły moją uwagę. Nie wszystko się spodobało, bo coś tam zbyt wyraźne, dosłowne, fragmenty budynków jakieś nijakie. Ale jest coś co zachwyca. Mała łódeczka na jeziorze zacumowana do korzenia. Z niej tchnie spokój tego miejsca i pytanie – dokąd płyniemy? Gdzie zmierzamy? Jakby w tych samych klimatach jest Romek Habdas ze słowami wiersza „ścieżki zostały za mną, przede mną coś jeszcze do wydeptania”. O tak, każdy ma swoje ścieżki, wśród łąk, lasów, również te na wodzie. „Chcę wiedzieć o czym myślisz patrząc w zieleń traw” za chwilę śpiewa Ola Jach w piosence Anny Serafińskiej. I ja chcę dociec o czym myśli autorka zaprezentowanych obrazów gdy maluje? Z folderu wydanego z tej okazji dowiaduję się, że Ula myśli o drugim człowieku, o radości jaką możemy czerpać z życia. Że jest animatorem, który wspiera adeptów sztuki malarskiej, bo ważne jest dla niej by osoba malująca nie traciła wiary w siebie i w swoje możliwości, by była dumna z tego, że może dać innym cząstkę siebie.
gliniany
gliniany ludzik

Najbardziej radość życia dostrzegam w Uli ceramikach. To wyjątkowo ujmujący cykl ludzików - którzy w większości mają wesołe twarze. A skoro jest powód do zadowolenia to do głosu dochodzi brylujący w tym temacie nadworny satyryk RSTK-u Ferdynand Głodzik. Historyjka o biedronce i sieci jej sklepów rozbawia wszystkich. Spontanicznie do mikrofonu podchodzą również nie przewidziani w scenariuszu laudatorzy, ale w tym jest przecież cały urok takiego spotkania.
otwarcie
otwarcie wystawy

Ja wypijam lampkę czerwonego wina i unoszę ze sobą spokój jeziora, na którym wśród trzcin cumuje łódka. Odpływam do domu z aparatem pełnym zdjęć i spokojem człowieka, który na moment zatrzymała się nad światem drugiego artysty.
.

Tekst i Zdjęcia: Beata Patrycja Klary