Pomagają przetrwać


Gazeta Lubuska z 5, 6 marca 2005 r. Nr 54 (16.281)


Dodatek „Głos Gorzowa”str. 9


ZZA KRAT
Ostatnio skazany, 50 letni mężczyzn, powiedział mi, że dopiero w więzieniu pierwszy raz poszedł do teatru. To robi wrażenie, prawda?
Większość skazanych woli słuchać śpiewu niż poezji. Artystki z RSTK Marzena Śron i Magda Kujawska podczas ostatniej wizyty kilka dni temu zaśpiewały kilka piosenek.
To co, że gazeta przyjechała napisać o koncercie dla więźniów. Nie pierwszy raz, a przepisy są jednakowe dla wszystkich. Trzeba oddać dowód i komórkę. – Jak jest broń i narkotyki, to też proszę zostawić – śmieje się strażnik. – Z bronią się nie rozstaję – odpala reporterka „GL” z miną chojraka. – Pierwszy raz? – mężczyzna w mundurze raczej stwierdza, niż pyta. – to widać – śmieje się. Pokazuje drogę do sali, w której za chwilę będzie występ. – Artyści już są. Można z nimi porozmawiać. J a nie lubię udzielać wywiadów – wykręca się.
Praca jak misja
Nazywa się Krzysztof Waraksa. Ma 31 lat. Skończył resocjalizację, bo zawsze chciał pracować z ludźmi. W Wawrowie jest od ośmiu lat. To niedużo. Podobno po dziesięciu trzeba iść do psychologa – mówi. Jest wychowawcą kulturalno – oświatowym. Nie to, że ma misję, ale wierzy w swoją pracę. - Ostatnio skazany, 50 letni mężczyzn, powiedział mi, że dopiero w więzieniu pierwszy raz poszedł do teatru. To robi wrażenie, prawda? – zamyśla się. Opiekuje się wszystkimi 800 skazanymi. 20 uczy się i studiuje. W więzieniu nie ma szkół, chodzą do tych w mieście. Pod warunkiem, że ich zachowanie nie budzi zastrzeżeń. – Kiedy ostatnio dowiadywałem się o ich wyniki w nauce, to słyszałem same pochwały – mówi wychowawca.
Przyszedł, kto chciał
W piwnicznej salce krzesła są jeszcze puste. Co jakiś czas w drzwiach pojawia się strażnik: - Można ich wprowadzić?. – Jeszcze nie, odpowiada inny. Na scenie grupa Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury szykuje się do występu. – Odwróć się bardziej do światła – szef RSTK Czesław Ganda instruuje 50-letniego poetę Ferdynanda Głodzika, który za chwilę przeczyta więźniom swoje satyryczne wiersze i zrobi nimi furorę. Ale na razie przedstawienie się jeszcze nie zaczęło... Na znak strażnika sala wypełnia się więźniami. Młodzi i starzy, w ciepłych kurtkach, bo szli przez więzienne podwórko. – Przyszedł, kto chciał, przymusu nie było. Impreza mało komercyjna, ale dobrze że coś się dzieje – mówi 23 letni Łukasz. W Wawrowie jest od czterech lat. – Za fałszerstwa . Ale niedługo wyjdę. Już wiem, co będę robił. Mam pracę mediach. Znam tam ludzi. Pozdrów kolegów z gazety – prosi.
Najgorsza ta nuda
Na więziennej scenie pojawia się wokalistka Magda Kujawska, skazani wołają: - Dawaj, Magda! Dziewczyna, ani trochę nie speszona, w dopasowanym dżinsowym wdzianku, śpiewa piosenkę z Kabaretu Starszych Panów „Panienka z temperamentem”.
50-letni Mariusz (urodziny miał w styczniu. W celi nikomu nie powiedział) woli także śpiewanie niż poezję. – Z poezją nigdy nie miałem do czynienia – mówi. Więźniem jest dopiero kilka miesięcy. Dostał dwa lata. Czekał pięć, żeby zacząć odsiadkę. – Jak normalny człowiek trafia do śledczaka, siedzi pięć dni chory, nieogolony, to potem więzienie jest jak sanatorium – mówi. Z nikim się tu nie przyjaźni. – Tu nie można nikomu ufać. Trzeba rano wstawać, jeść, pracować, jakoś przeczekać. Dobrze że są te występy, bo najgorsza jest ta nuda – mówi i spuszcza głowę.
Nie można się odwracać
Spektakl „Obraz, muzyka, dźwięk” powoli się kończy. Skazani niechętnie wracają do cel. – Mieszkam w ośmioosobowej. Podobno i tak jest najlepsza. W innych ścisk. Ludzie siedzą sobie na głowach – mówi Mariusz. Zawsze drżę, kiedy mam tu przyjechać. Nie wiem, jaka będzie reakcja na to, co pokazujemy. Dotychczas nie mam złych doświadczeń. To przecież ludzie. Zbłądzili, ale nie można się od nich odwrócić. Kiedyś wyjdą namolność – mówi Czesław Ganda.
Aleksandra Szymańska
Tel. (0-95) 722 57 72
aszymanska@gazetalubuska.pl